Plotki z redakcji
     W redakcji stanął dziś serwer. Od dwóch tygodni po naszej komputerowej sieci lata już nie 40 (jak poprzednio) megabajtów pamięci, a 300, i tłok, się zrobił taki, że dla porządku trzeba było dostawić jeden komputer, który myśli za te wszystkie inne i porządkuje im robotę. Pan serwer stoi sobie skromnie z boczku, nikt przy nim nie siedzi (administrator Grzmiel zabronił) i pracuje, ach, jak pracuje. Aż miło spojrzeć.

     A czemu tak wzrosła ilość tych megabajtów (megabajt to miara wielkości komputerowego zapisu)? Otóż Pałuki nie jadą już do drukarni w formie wydruków na kalce z drukarki laserowej, tylko w postaci elektronicznego zapisu.
     W ogóle wszystko się ostatnio u nas zmienia. Mariusz, który redaguje strony sportowe, przychodzi co tydzień do redakcji i nie może się odnaleźć. Dyski inaczej się nazywają, komputery gdzie indziej stoją, strony inne - wszystko inne.
     A czemuż to już nie posyłamy "sieczki" na kalce (bywało, że w drukarni jedną stronę - montowano z kilkunastu kawałków kalki...?) Czas, drodzy Czytelnicy, czas. Od pół roku co najmniej wszyscy słyszeli moje obietnice, że niedługo już gazeta będzie wychodzić w czwartki. I dziś po raz pierwszy (nie licząc małego falstartu poczty tydzień temu) jest ten czwartek.
     Ale na czym polega to przyspieszenie? - zapyta ktoś. Dawniej gazetę zamykaliśmy w środę wieczorem, a teraz - też w środę wieczorem - odpowiadam. O osiemnastej zapisujemy ostatni bajt na dysku, wyciągamy go z komputera, a pod redakcją już czeka mały fiacik, by zawieźć dysk do drukarni. O 21 wszystkie strony są już naświetlone, trafiają na montaż i po zrobieniu płyt drukarskich o 22.15 rusza maszyna. Za pół godziny trzy czwarte tony papieru zostaje zadrukowane, półtorej godziny zabiera wrzucenie we wszystkie numery wkładki Super tele, o 24 rusza kolportaż, a o 6 rano gazeta jest w kioskach. Szybko? Gdyby nie Super tele - byłoby jeszcze szybciej...
     Oczywiście w środę zamykamy tylko kilka stron - tam, gdzie wchodzą informacje, określane mianem: "z ostatniej chwili".
     I oczywiście w środę w redakcji panuje piekło. Bajty latają po sieci we wszystkie strony, zleceniodawcy reklam w ostatniej chwili zmieniają ich kształt graficzny, minutę przed trzecią przynoszone są przetargi, ogłoszeń przybywa jak wody w wannie, a reporterzy piszą ostatnie wiadomości.
     Tak to jest w gazecie. Pałuki wychodzą i... znikają tak, że aż czytelnicy muszą je sobie kserować, tak jak to było tydzień temu w Izopolu. Myślę, że w tym tygodniu już wszystkim się uda nasz tygodnik dostać (zwiększyliśmy nieco nadziały na Trzemeszno).
     I nic dziwnego, że gazeta znika. Bo my to wszystko robimy dla Was, drodzy czytelnicy. Dla Was pani Maria brnie w zawiei przez pola. Dla Was Dorota ugania się za złodziejami, dla Was pan Marosz przemierza swym samochodem leśne ostępy między Kcynią a Żninem, dla Was Marek Holak siedzi godzinami na sesji i dla Was w końcu pracuje ten nasz młody, jednodniowy serwer. Serwus!

Dominiki Księski
Pałuki 245 (44/1996)

PS. Wiadomość z ostatniej chwili. Serwer padł. Ale my nie.

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2016 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry