Eksmisja rodziny ze Żnina
   
    Rodzina Malaków zajmowała duże mieszkanie przy placu Wolności w Żninie. Nowy właściciel kamienicy postanowił rozstać się z nimi, ponieważ nie płacili czynszu. Jan Malak złożył wniosek do żnińskiego Urzędu Miasta o przyznanie lokalu zastępczego. Sprawa skończyła się eksmisją przeprowadzoną przez panią komornik.

Eksmisję przeprowadza komornik w towarzystwie swoich pracowników oraz policjanta i strażnika miejskiego. W trakcie wykonywania zdjęć nikomu nie zależało, by znaleźć się w obiektywie.
fot. Arkadiusz Majszak

    26 lutego br. w żnińskim sądzie zapadł wyrok dotyczący eksmisji Jana Malaka i jego rodziny z mieszkania w kamienicy przy placu Wolności w Żninie, której właścicielem jest Janusz Jaślikowski.
   
    LOKAL ZASTĘPCZY
   
    Jan Malak przyznaje, że nie płacił czynszu, gdyż właściciel kamienicy podniósł jego wartość o 150 zł.
    - Dotychczas płaciłem dużo mniej, lecz gdy w 2002 r. właścicielem kamienicy został pan Jaślikowski sytuacja się zmieniła. Czynsz był na takim poziomie, że nie było nas stać na opłatę - uważa Jan Malak.
    Poprzednią właścicielką budynku była Zofia Gaczkowska z Bydgoszczy. Nie udało nam się jednak z nią skontaktować. Malakowie nie pracują. Pobierają rentę. Mieszkająca z nimi córka jest bezrobotna.
    15 kwietnia Jan Malak złożył wniosek do żnińskiego Urzędu Miasta o przyznanie lokalu zastępczego. Ze względu na stan zdrowia jego i żony poprosił o przyznanie mieszkania w Żninie.
    27 kwietnia ówczesny zastępca burmistrza Jarosław Jaworski poinformował Jana Malaka, że w przypadku pozytywnego zaopiniowania przez komisję mieszkaniową zostanie ujęty na liście osób zakwalifikowanych w pierwszej kolejności do otrzymania mieszkania z zasobów komunalnych.
    23 sierpnia burmistrz Jarosław Jaworski poinformował rodzinę Malaków, że przydzielono im lokal socjalny w Jaroszewie składający się z pokoju i kuchni o łącznej powierzchni 20 m2. Tego samego dnia Janusz Jaślikowski złożył wniosek o eksmisję do komornika. Do wniosku dołączył pismo burmistrza o przydziale mieszkania zastępczego.
    31 sierpnia Jan Malak wysłał do burmistrza kolejne pismo prosząc o zmianę decyzji dotyczącej przyznania lokalu w Jaroszewie. Zasugerował wolne mieszkanie przy Podmurnej. Prośbę uzasadnił przede wszystkim inwalidztwem swoim oraz żony.
    - Choroby te są chorobami przewlekłymi i stale z tego powodu nasze inwalidztwo się pogłębia. Dodatkowo doszedł głęboki stres wskutek naszej sytuacji materialnej i utraty mieszkania, co spowodowało wręcz tragiczną sytuację życiową. W dużej mierze zapobiec temu może mieszkanie otrzymane w dotychczasowym środowisku i tu na miejscu w Żninie. Mieszkanie w Jaroszewie ze względu na nasze inwalidztwo byłoby dla nas uciążliwe - czytamy w piśmie.

   
    ODKŁADANE TERMINY
   
    Komornik Mariola Krysztofiak wezwała dłużników do opróżnienia mieszkania w terminie do 6 października. W tym okresie pani komornik trzy razy próbowała się skontaktować z Janem Malakiem, lecz nikt nie otwierał drzwi w mieszkaniu. Udało się to dopiero na 2 dni przed eksmisją. Prosił wówczas o przedłużenie terminu eksmisji do 20 października. Pani komornik w porozumieniu z właścicielem kamienicy wyraziła zgodę.
    - Prosiłem o przedłużenie eksmisji, ponieważ zmarła moja teściowa - mówi Jan Malak.
    Pani komornik odwiedziła dłużnika 19 października, by zorientować się, czy jest gotowy do opuszczenia mieszkania. Przedstawił wówczas zaświadczenie lekarskie, że jest chory. Pani komornik przyjęła zwolnienie i w porozumieniu z wierzycielem przesunęła eksmisję na 25 października. Jednakże tego dnia do burmistrza wpłynęło pismo, w którym Jan Malak poinformował, że nie przyjmuje wskazanego mieszkania w Jaroszewie, gdyż nie jest zachowana minimalna wysokość pomieszczenia, brakuje odpływu ścieków, w mieszkaniu panuje wilgoć i rozprzestrzenia się grzyb chorobotwórczy.

Jan Malak uważa, że został zlekceważony przez burmistrza prosząc o mieszkanie zastępcze. Ma również żal do pani komornik i właściciela kamienicy.
fot. Arkadiusz Majszak

    Jan Malak ponownie poprosił burmistrza o zmianę decyzji i przyznanie mieszkania przy Podmurnej w Żninie.
    Wobec powyższych okoliczności pani komornik postanowiła odroczyć termin eksmisji na 12 listopada. Mariola Krysztofiak przyznaje, że oglądała mieszkanie w Jaroszewie i stwierdziła, że nie nadawało się ono na lokal zastępczy. Oddała klucze od mieszkania Przedsiębiorstwu Gospodarki Komunalnej. Pracownicy PGM pomalowali pomieszczenia i wymienili okna.
    3 listopada Jarosław Jaworski podtrzymał swoje wcześniejsze stanowisko dotyczące przydziału mieszkania w Jaroszewie. Burmistrz poinformował ponadto, że mieszkanie na Podmurnej, o który ubiegał się Jan Malak, zostało przydzielone rodzinie ujętej na liście przydziału lokali mieszkalnych.

   
    NIE CHCIAŁ MI WYREMONTOWAĆ
   
    4 listopada pani komornik wezwała Malaków do dobrowolnego opuszczenia mieszkania w kamienicy przy placu Wolności. Jako lokal socjalny wskazała mieszkanie w Jaroszewie.
    8 listopada Jan Malak złożył pismo do przewodniczącego Rady Miejskiej w Żninie Dariusza Kaźmierczaka informując, że mieszkanie wskazywane przez burmistrza nie spełnia kryteriów lokalu socjalnego.
    W miniony piątek komornik przystąpiła do eksmisji. - Mam żal, że pani komornik zadecydowała, że mieszkanie w Jaroszewie nadaje się na lokal socjalny. To zaledwie 20 m2 z grzybem. Ja na to się nie zgodziłem. Dziś przyjechali i wywożą mnie jak śmiecia. Wywozi mnie pani komornik ze swoimi ludźmi. Z momentem przejęcia kamienicy przez pana Jaślikowskiego zaczęły się problemy. Chciałem się przeprowadzić do pomieszczenia w podwórzu. Prosiłem właściciela, by wyremontował to pomieszczenie, a wówczas opuściłbym mieszkanie na górze. On nie chciał mi tego wyremontować, więc zaczęła się wojna - powiedział nam w czasie eksmisji Jan Malak.
    W ostatniej chwili rodzinie Malaków udało się znaleźć mieszkanie przy ulicy 700-lecia. Dzięki temu, tak jak chcieli, nie będą musieli mieszkać w Jaroszewie.
    - Mówiłem, że wyprowadzę się do końca listopada, gdy znalazłem mieszkanie przy 700-lecia. Prosiłem też w dniu eksmisji, by dał mi czas do poniedziałku, 15 listopada, a wtedy bym się wyniósł. Zabrakło jednak dobrej woli ze strony właściciela - uważa Jan Malak.
    Pani komornik przyznała, że Jan Malak wskazał mieszkanie przy 700-lecia. Tam też przewieziono większość rzeczy.

   
    300 WNIOSKÓW
   
    Przewodniczący Rady Miejskiej w Żninie Dariusz Kaźmierczak powiedział nam, że pismo, które wpłynęło do niego od Jana Malaka zostało przekazane jako odwołanie od decyzji burmistrza. - Gdyby została złożona skarga na decyzję burmistrza, wówczas sprawę rozpatrywałaby komisja rewizyjna i Rada Miejska. W tej sytuacji przekazałem sprawę do ponownego rozpatrzenia - dodał przewodniczący.
    Burmistrz Jarosław Jaworski powiedział nam, że nie doszłoby do takiej sytuacji, gdyby Jan Malak opłacał czynsz.
    - W gminie leży 300 wniosków o przydział mieszkania. Są to osoby, które są w stanie opłacać czynsz. W związku z eksmisją zaproponowaliśmy mu pomieszczenie w Jaroszewie, z którego nie skorzystał. Nie było możliwości przyznania innego mieszkania - wyjaśnił burmistrz.

   
    ZOSTANĄ TYLKO UPIORY
   

    Właściciel kamienicy Janusz Jaślikowski powiedział nam, że nieruchomość kupił we wrześniu 2002 r. Jego zdaniem Jan Malak nie płacił czynszu już poprzedniej właścicielce Zofii Gaczkowskiej. - Pani Gaczkowska scedowała na mnie te zobowiązania. Ja podniosłem wszystkim lokatorom opłaty w oparciu o czynsz regulowany. Ta wysokość jest regulowana administracyjnie. Pan Malak miał mieszkanie najatrakcyjniejsze z widokiem na rynek. Podniosłem mu z tego powodu najwięcej do 5,30 zł od metra, a później obniżyłem do 4,60 zł. Wcześniej, gdy właścicielką była pani Gaczkowska, wysokość od metra wynosiła może 3 zł - wyjaśnia Janusz Jaślikowski.
    Właściciel twierdzi, że Jan Malak nie chciał płacić nie tylko za czynsz, ale i pozostałe opłaty stałe, za wodę i śmieci. Zdaniem Janusza Jaślikowskiego, Jan Malak żył przez 3 lata na jego koszt. Uważa, że rozmawiał z nim na temat mniejszego mieszkania, bo Jan Malak zajmował dotąd mieszkanie o powierzchni około 70 m2.
    - Chciałem umorzyć mu wszystkie zaległości i proponowałem mniejsze mieszkanie w Żninie. Wówczas przy mniejszym metrażu otrzymałby dodatek mieszkaniowy, lecz przy zajmowanym nadmetrażu ten dodatek mu nie przysługiwał. Chciałem też by opróżnił mieszkanie w kamienicy, bo był uciążliwym lokatorem. Jego pies nieraz atakował ludzi - opowiada właściciel.
    Janusz Jaślikowski twierdzi, że w kamienicach, w których są drewniane stropy najemca mieszkania powinien zabezpieczyć je przed wilgocią. Właściciel uważa, że jego lokator nie dbał o mieszkanie. Woda lała się na podłogę, a w łazience jest grzyb.
    - Nie chciał iść do Jaroszewa, bo mówił, że jest grzyb, a sam dopuścił do takiego stanu w lokalu, w którym mieszkał - mówi Janusz Jaślikowski.
    Właściciel kamienicy podkreśla, że terminy eksmisji były przesuwane 4 razy. Przyznaje, że nie mógł jednak dalej tolerować, by lokatorowi dobrze się żyło na jego koszt.
    - Dzwonił w dniu eksmisji i pytał po co robię aferę. Prosił z żoną, by do poniedziałku dać mu czas na opróżnienie lokalu. Nie mogłem już się wycofać, gdy pani komornik przystąpiła do swoich czynności. O rozmowie, by dać mu czas do końca listopada sobie nie przypominam. Zalegał mi w sumie 6.000 zł. Teraz z odsetkami to będzie grubo ponad 10.000 zł - mówi Janusz Jaślikowski.
    - Żałuję, że kupiłem ten dom. To rada dla każdego, kto chce kupić kamienicę. Najpierw trzeba zobaczyć kto tam mieszka. Jeśli mieszka ktoś pokroju pana Malaka, to wartość kamienicy jest zerowa. Jeżeli właściciele kamienic będą musieli utrzymywać lokatorów zamiast je odnawiać, by zrobić coś dla Żnina, to niedługo zostaną tu tylko upiory - ubolewa Janusz Jaślikowski.

Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 666 (47/2004)
Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2016 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry