Taką karę ma ponieść Stanisław Drozda, trener bramkarzy Zjednoczonych. Obwiniony trener zaprzecza jednak temu, aby naruszył nietykalność cielesną sędziego liniowego i wyjaśnia, że niecenzuralne komentarze padały tylko ze strony kibiców.

     REKORDOWA KARA
     Wyjątkowo wysoką karę finansową ma zapłacić Stanisław Drozda, trener bramkarzy drużyny Zjednoczonych Trzemeszno za swoje zachowanie podczas meczu z Wartą Śrem w poznańskiej klasie okręgowej. 17 listopada orzeczenie w tej sprawie wydał Wydział Dyscypliny Wielkopolskiego Związku Piłki Nożnej. Trener Drozda ma zapłacić karę w wysokości 2.500 zł. Kara została zawieszona na okres próby w wymiarze 9 miesięcy. To najwyższa kara finansowa, jaka została wydana w ostatnim czasie przez WZPN.
     Jak przekazał Bartosz Aleksandrowicz z wydział komunikacji i marketingu WZPN, przewinienie, za jakie ukarany został Stanisław Drozda, dotyczy naruszenia nietykalności cielesnej asystenta sędziego oraz używania wulgaryzmów. Trenerzy bramkarzy nie muszą posiadać licencji trenerskiej, stąd też nie ma możliwości nałożenia kary dyskwalifikacji i jej egzekucji. Zgodnie z zapisami regulaminu dyscyplinarnego, za przewinienie, jakiego miał dopuścić się trener Drozda, należy się kara w wysokości nie niższej niż 2.000 zł. Obwiniony nie stawił się na posiedzeniu wydziału dyscypliny WZPN i nie składał wyjaśnień w tej sprawie. Kara jest na razie nieprawomocna.
     BYŁY KONTROWERSJE
     Zjednoczeni mecz z Wartą Śrem rozgrywali w Trzemesznie 29 października. Od początku spotkania gra często była przerywana faulami i starcia między zawodnikami kończyły się wzajemnymi pyskówkami. Mecz zakończył się wynikiem 2:2. Goście strzelili ostatnią bramkę, dającą im remis, w dość kontrowersyjnych okolicznościach. Według zawodników i trenerów trzemesznian, gol strzelony został po ewidentnym spalonym, więc uznanie bramki spotkało się z ich ostrą reakcją. Po tym zdarzeniu sędzia odesłał trenera bramkarzy Stanisława Drozdę na trybuny. Chwilę później za komentowanie decyzji sędziego na trybuny odesłany został także trener Mikołaj Tarczyński. WZPN wymierzył później za to pierwszemu trenerowi karę w wysokości 100 zł.
     Stanisław Drozda w rozmowie z Pałukami był zaskoczony faktem nałożenia na niego tak wysokiej kary finansowej. Jak wyjaśnił, nic o niej nie słyszał i dowiedział się o tym od reportera. Twierdzi również, że nie został poinformowany o posiedzeniu wydziału dyscypliny w tej sprawie, dlatego nie mógł się na nim stawić. Trener bramkarzy Zjednoczonych zapewnia, że gdy otrzyma oficjalną informację od WZPN o nałożeniu na niego kary, to będzie chciał wyjaśnić sytuację do jakiej doszło podczas meczu z Wartą Śrem i odwołać się od tej decyzji. Uważa, że nałożona na niego kara jest niesprawiedliwa i doszło w tej sprawie do nieporozumienia.
     TRENER SIĘ ZAGOTOWAŁ
     Trener wyjaśnił, że zna osobiście sędziego bocznego tego meczu, bo był nim były zawodnik Mieszka Gniezno, w którym Drozda też trenował bramkarzy. Dlatego zwrócił się do niego po imieniu z uwagą, że był zbyt blisko środka boiska, więc nie zdążył za akcją i nie zauważył wyraźnego spalonego. Zastrzega jednak, iż nie doszło do naruszenia nietykalności sędziego, gdyż w ogóle go nie dotknął. Zaprzecza także temu, aby miał w wulgarny sposób komentować decyzję sędziego. Jak twierdzi, niecenzuralne komentarze padały tylko ze strony kibiców, którzy stali za ławką rezerwowych. Stanisław Drozda zapowiada także, iż w rundzie wiosennej rozgrywek nie będzie już przebywał na ławce rezerwowych i mecze będzie oglądał z trybun.
     Udało nam się skontaktować z Filipem Huebnerem, który był sędzią liniowym w meczu Zjednoczeni - Warta. Jak opowiedział, po bramce zdobytej przez Wartę trzemesznianie domagali się pokazania spalonego. Z relacji sędziego wynika, że Stanisław Drozda szarpał go za lewe ramię i krzyczał - Co ty k...a odpier....sz. Asystent sędziego tego meczu przyznaje, że trener bramkarzy Zjednoczonych może teraz tego nie pamiętać, bo w czasie zdarzenia - jak się wyraził - był zagotowany.
     Filip Huebner jest tym bardziej zaskoczony zachowaniem trenera, bo obydwaj mieszkają w Gnieźnie i się znają oraz przyznaje, że grał w Mieszku Gniezno, gdy Stanisław Drozda był tam trenerem bramkarzy.

Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1293 (47/2016)

 

Przejdź do forum.

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2016 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry