Mieszkańcy Skórek wyrażają kolejny sprzeciw wobec inwestycji na terenie ich wsi braci Tomasza i Radosława Nowickich z Wiewiórczyna. Teraz obawy spowodowane są zamiarem budowy wiat o możliwej łącznej powierzchni 2 ha. Wójt zapewnia, że działa w granicach prawa, radny upomina go, że trzeba słuchać obaw mieszkańców.

Marcin Nitka zapewniał, że zgodnie z dokumentacją wiaty mają służyć przechowywaniu maszyn i płodów rolnych. Szczegóły będą dopiero zawarte w projekcie budowlanym, który rozpatrywany będzie w starostwie. fot. Sylwia Wysocka
Marcin Nitka zapewniał, że zgodnie z dokumentacją wiaty mają służyć przechowywaniu maszyn i płodów rolnych. Szczegóły będą dopiero zawarte w projekcie budowlanym, który rozpatrywany będzie w starostwie. fot. Sylwia Wysocka

     Latem ubiegłego roku pisaliśmy o sprzeciwie mieszkańców Skórek (gm. Rogowo) w sprawie budowy dużych chlewni w tej miejscowości przez mieszkańców Wiewiórczyna Tomasza i Radosława Nowickich. Teraz temat powraca - z tym, że panowie zaproponowali nową inwestycję, czyli wiaty i silosy do przechowywania maszyn i płodów rolnych.
     Przypomnijmy
     W czerwcu 2015 roku mieszkańcy sołectwa Skórki i Szkółki oraz działkowicze wyrazili absolutny sprzeciw wobec zamiaru budowy dwóch chlewni w ich wsi przez mieszkańców Wiewiórczyna. Wówczas zapewniali, że poruszą niebo i ziemię, a do degradacji przyrody, ekologii, własnego zdrowia i interesu nie dopuszczą. Sprawa dotyczyła zamiarów budowy dwóch chlewni w Skórkach, każda na 69 DJP, czyli łącznie 1.800 sztuk trzody chlewnej. Inwestycja ta powstać miała na działce wuja, przy jego gospodarstwie, które w przyszłości - jak zapewniał Tomasz Nowicki - ma stać się ich własnością. I właśnie fakt, że duże chlewnie we wsi chcą budować mieszkańcy innej wsi był jednym z argumentów podnoszonych przez protestujących. Procedury w tej sprawie nadal trwają, a mieszkańcy Skórek oraz właściciele działek rekreacyjnych nieprzerwanie wyrażają sprzeciw wobec budowy chlewni. Wskazują, że teren leży w obrębie Obszaru Chronionego Krajobrazu Jezior Rogowskich. Sprzeciw argumentują degradacją najatrakcyjniejszych turystycznie rejonów gminy położonych w sąsiedztwie Jeziora Rogowskiego, rzeki Wełny oraz Szlaku Pałuckich Kościołów. Chlewnie spowodują, jak twierdzą mieszkańcy, spadek walorów turystycznych i rekreacyjnych terenów blisko położonych i wartości działek rekreacyjnych. Podkreślają, że w studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania gminy Rogowo stawia się na turystykę i rekreację, a budowa fermy kłóci się z tym kierunkiem rozwoju.
     Mieszkańcy Skórek podnoszą też wiele innych aspektów, jak zdrowotne, ekologiczne i ekonomiczne. Wskazują, że ferma będzie miała negatywny wpływ na wody powierzchniowe i podziemne. Emisje amoniaku, siarkowodoru i dwutlenku siarki powodowały będą zanieczyszczenie powietrza. Do tego wskazują na fizyczne i psychiczne pogorszenie stanu zdrowia okolicznych mieszkańców przy tak dużej hodowli. Obawiają się spadku wartości gruntów i nieruchomości dodając, że fermy konkurują z rolnikami indywidualnymi i co za tym idzie prowadzą do bezrobocia na wsi.
     Mieszkańcy Skórek, właściciele działek rekreacyjnych oraz mieszkańcy wsi sąsiednich zapewniają, że nie są przeciwni rolniczej działalności, którą sami prowadzą, jednak inwestowanie w sąsiedniej wsi i stwarzanie tam zagrożenia, jakie niesie ferma, jest złym kierunkiem rozwoju. Obawiają się rozszczelnienia zbiorników z gnojowicą, plagi szczurów i much.
     Postępowanie nadal trwa
     Wójt Józef Sosnowski po konsultacjach z Regionalnym Dyrektorem Ochrony Środowiska z Bydgoszczy nałożył na inwestorów obowiązek sporządzenia raportu oddziaływania inwestycji na środowisko. To postępowanie prowadzone jest do tej pory. W tym czasie wójt dwa razy wydał decyzję odmowną odnośnie ustalenia warunków zabudowy na tę inwestycję, a Samorządowe Kolegium Odwoławcze dwa razy tę decyzję uchyliło przekazując do ponownego rozwiązania. - W tej chwili jest na etapie zawiadomienia o zebranych dowodach. Po tym etapie, uwzględnieniu wniosków, postulatów stron tego postępowania wydana zostanie decyzja. Przez pewien czas wójt prowadził też postępowanie o wydanie decyzji środowiskowej na sąsiedniej działce 137 w Skórkach. Jednak postępowanie zostało przeniesione do prowadzenia wójtowi gminy Gąsawa, który jest obecnie na etapie uzgadniania przez Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska raportu - poinformował Marcin Nitka zajmujący się sprawą z ramienia Urzędu Gminy w Rogowie.
     Teraz wiaty i silosy
     Teraz obawy mieszkańców budzą kolejne plany inwestycyjne dotyczące tego terenu. Delegacja mieszkańców przybyła na sesję Rady Gminy, by zamanifestować swój sprzeciw i obawy w kwestii kolejnej inwestycji proponowanej przez mieszkańców Wiewiórczyna Tomasza i Radosława Nowickich we wsi Skórki.
     Anita Woźniak w imieniu mieszkańców sołectwa Skórki, Szkółki pytała wójta Józefa Sosnowskiego, czy odnośnie wniosków braci Nowickich na działkach 142, 143 i 134 zna szczegółowe plany inwestycji i czy znana jest mu wielkość planowanych inwestycji. Pytała, czy wiadomo, ile i jakiego typu maszyny będą na wspomnianych działkach przechowywane i jakiego rodzaju płody rolne. - Czy pan wójt analizował rozmiar planowanej inwestycji w stosunku do wielkości gospodarstwa inwestorów? - pytała Anita Woźniak. Stanowisko w tej sprawie zajął radny Kazimierz Rychlewski, który skrytykował jej wystąpienie: - Nawet maszyny przeszkadzają w gospodarstwie. Na co Anita Woźniak zadała pytanie, czy radny zna szczegóły tego wniosku, na co padła odpowiedź radnego, że jest rolnikiem. - Ja też - odpowiedziała Anita Woźniak.
     Wójt zapewnił, że we wnioskach określone są wielkości, w kwestii szczegółów zwrócił się do urzędnika Marcina Nitki o przybliżenie danych na podstawie wniosków złożonych przez wnioskodawców. - W ciągu ostatniego miesiąca wpłynęły dwa kolejne wnioski na budowę dwóch wiat i dwóch silosów paszowych na działce 134 oraz trzech wiat na działce 142, 143 i 144 w Skórkach. Jest to początek postępowania, zawiadomiliśmy strony o wszczęciu postępowania i wystąpiliśmy o przygotowanie projektu decyzji do urbanisty - mówił Marcin Nitka.

Anita Woźniak w imieniu mieszkańców swojego sołectwa pytała o zakres inwestycji, mówiła o obawach fot. Sylwia Wysocka
Anita Woźniak w imieniu mieszkańców swojego sołectwa pytała o zakres inwestycji, mówiła o obawach fot. Sylwia Wysocka

     Wiaty, a nie budynki
     Urzędnik zapewnił, że zgodnie z wnioskiem są to wiaty, a nie budynki, a inwestor określił je jako wiaty do przechowywania maszyn i płodów rolniczych. - To co będzie w nich przechowywane, jakie będą miały gabaryty na tym etapie trudno powiedzieć, ponieważ warunki zabudowy określają maksymalne możliwe rozmiary. To, czy inwestor wybuduje trzy czy też jedną wiatę o powierzchni 1000 m2 czy 100 m2 tego nie wiemy, bo to dopiero będzie rozstrzygał projekt budowlany, który będzie rozpatrywany u starosty żnińskiego - tłumaczył Marcin Nitka.
     Przy składaniu wniosków na wiaty, na samym początku, jak zapewniał urzędnik, bada się czy one wpływają negatywnie na środowisko i czy wymagana jest decyzja środowiskowa przed rozpoczęciem tej inwestycji. - Wiem, że panie podejrzewają, że będzie prowadzona inna inwestycja w tych wiatach niż deklarowane przeznaczenie do przechowywania maszyn i płodów rolnych, szczegóły dopiero w projekcie budowlanym w starostwie. Mogę jedynie zapewnić, że gdyby inwestor chciał zmienić sposób użytkowania tych wiat i hodować tam zwierzęta, to ponownie wracamy do etapu decyzji środowiskowych. Wiata jest budowlą, nie budynkiem i musi być złożony wniosek i uzyskanie warunków zabudowy na zmianę sposobu użytkowania na inwentarski. Wtedy cofamy się do uzyskania decyzji środowiskowych i od początku zaczynamy całą procedurę - zapewniał Marcin Nitka.
     Ogromne wiaty, za wysokim płotem
     Anita Woźniak zapewniła, że maksymalne rozmiary wiat przerażają mieszkańców, tak samo jak sposób ogrodzenia 3-metrowym płotem. Marcin Nitka zapewnił, że każdy inwestor może sobie działkę ogrodzić do wysokości 2,20 m bez konieczności uzyskania pozwolenia czy nawet zgłoszenia. Powyżej tej wysokości ogrodzenie wymaga zgłoszenia w starostwie.
     Tomasz Michalczak, przewodniczący Rady Gminy, wracając do pytań mieszkanki Skórek dochodził, czy na tym etapie postępowania administracyjnego jest określona planowana wielkość ze strony inwestora, bo mowa tu o 5 wiatach. Urzędnik wyjaśniał, że 2 wiaty na działce 134 mogą mieć do 2.500 m2. Na trzech pozostałych działkach powstać mają trzy wiaty, każda o powierzchni do 5.000 m2. Anita Woźniak szybko przeliczyła, że przy maksymalnych rozmiarach powierzchnia wiat to 2 ha. Radni PSL-u spowodowali zawirowania przy obliczaniu powierzchni pomniejszając wielkość planowanej inwestycji. Spekulacje zakończył radny Dariusz Kośmider uświadamiając radnym, że 1 ha to jest 10.000 m2, a te trzy wiaty mają mieć maksymalnie po 5.000 m2, co łącznie daje 1,5 ha oraz dodatkowo dwie do 2.500 m2.
     Jedna działka, wiele wniosków
     Anita Woźniak podkreślała, że na działkę 134 złożony został wcześniej wniosek na inną inwestycję przez drugiego inwestora. Marcin Nitka wyjaśniał, że złożona może być dowolna ilość wniosków, bo warunki zabudowy nie są decyzją, która umożliwia budowę. Warunki zabudowy dają pewność możliwości i po spełnieniu pozostałych warunków, po zrobieniu projektu budowlanego, uzyskania pozwolenia na budowę. Pozwolenie na budowę nadaje prawa inwestorowi.
     Gmina działa zgodnie z prawem
     Wójt Józef Sosnowski zapewnił, że jako organ administracyjny gmina zobowiązana jest do przyjęcia każdego wniosku i jego rozpatrzenia w ramach obowiązujących przepisów. - Procedury, postępowania, które prowadzimy, nie dają ostatecznie możliwości realizacji inwestycji. Ostatecznie decyzję o realizacji danej inwestycji wydaje Starostwo Powiatowe w Żninie i my na to wpływu nie mamy. Nasze działania, jako gminy, prowadzone są zgodnie z prawem i w taki sposób, żeby nie utrudniać życia mieszkańcom. Są takie przymiarki, że te decyzje środowiskowe w niedługim czasie będą wydawane przez RDOŚ, z nas zostanie to zdjęte. Postępowania są prowadzone, decyzja zostanie wydana po zebraniu wszelkich, niezbędnych materiałów w tej sprawie - tłumaczył Józef Sosnowski.
     Wójt zapewnił też, że od każdej decyzji istnieje możliwość odwołania i jeśli inwestor, czy strona postępowania, nie jest zadowolony z wydanej decyzji, to ma prawo wnieść odwołanie do SKO.
     Obawy zrozumiałe, a wójt musi dociekać
     Wiceprzewodniczący Rady Dariusz Kośmider podkreślił, że rozumie niepokoje mieszkańców, bo jest to bardzo duża inwestycja i nie można mówić, że decyzja gminy nie jest wiążąca, bo decyzja gminy jest tu bardzo ważna, a gmina musi wsłuchiwać się w głos mieszkańców, którzy tam mieszkają, a oni mają prawo do zaniepokojenia, bo sprawa toczy się od kilkunastu miesięcy. - Rozchodzi się głównie o budowę chlewni, a teraz w ostatnim czasie planowane są dodatkowe inwestycje, o których oni nic nie wiedzą. Pan panie wójcie jest reprezentantem i uważam, że powinien pan dociekać, by się dowiedzieć, co tam faktycznie ma zostać postawione - sugerował Dariusz Kośmider. Józef Sosnowski zapewnił, że na chwilę obecną wiedzą, co jest zawarte we wniosku, ale co zamierza inwestor, to trudno jest określić. - Wszystkie postępowania, jakie prowadzimy, prowadzimy w oparciu o przepisy prawne. Mieliście zastrzeżenia co do stronniczości ze strony organu, wystąpiliście o wyłączenie mnie z prowadzonego postępowania, to postępowanie prowadzi gmina Gąsawa i myślę, że i w tych przypadkach, jeśli macie jakieś wątpliwości, zastrzeżenia, to możecie wystąpić o wyłączenie mnie z prowadzonego postępowania w sprawie określenia warunków zabudowy. Ja nie mam nic przeciwko temu, a decyzję wyda inny organ ustanowiony przez SKO - zawnioskował wójt gminy.
     Inwestor nie chciał komentować
     Inwestor Tomasz Nowicki tematu nie chciał komentować. Przyznał, że zarówno on, jak i jego brat mają złożone wnioski na wiaty na działkach w Skórkach. - Wszystko zostało określone we wniosku o warunkach zabudowy. Tam w grę wchodzi decyzja o warunkach zabudowy, więc tylko strony mają udział w tym postępowaniu. Nie wiem, dlaczego osoby, które nie są stronami w tym postępowaniu, się tym interesują. Jeżeli chcą być stronami, to mogą taki wniosek złożyć do wójta - mówi inwestor. Nie chciał też komentować sprzeciwu mieszkańców Skórek. - Niech się procedury dzieją, postępowania trwają, nie chcę wchodzić w niepotrzebną polemikę - zapewnił Tomasz Nowicki.

Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1294 (48/2016)

 

Przejdź do forum.

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2016 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry